niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 1

Jak każdy normalny człowiek powinnam usiąść do biurka i wziąć się za pracę. Jak każdy normalny człowiek powinnam na początku załamać się ogromem pracy, jaka mnie czeka. Jak każdy normalny człowiek powinnam poczuć głód, gdyż nie miałam w ustach nic od siedmiu godzin. Ale ja nie byłam normalna. Nie byłam nawet człowiekiem…  Jedynie zajmowałam ludzkie ciało niczym pasożyt. Przyczepiłam się do niego jak uparta pijawka. Przypominałam… nie, jednak nie. Nic nie mogło być podobne do mnie. Jak złodziej odebrałam komuś ciało, a przy tym i życie.
Byłam czymś w rodzaju demona. Dokładniej: mieszańcem ducha, śmierci, zręcznego wojownika i istoty z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Wszystkim , co najgorsze. Zadawano mi różne misje. Musiałam dokonywać potwornych czynów. Jako demoniczny posłaniec znajdowałam ciała ludzi, których mieliśmy zaatakować. Zawsze tacy byli. Potem ginęli z mojej winy, a czasem i ręki, natomiast inny demon, również któryś ze Zmiennych, mógł zająć jego ciało.
Moim przyjacielem był Los. Nie bez przyczyny otrzymał takie imię. Gdy dopadł ofiarę, jaką ścigaliśmy, robił dokładnie to co musiał. Spowodował wypadek, nasłał zabójcę, podstawił ładunek wybuchowy, zmusił inną osobę do napadu… Miał wiele sposobów na to, aby szybko pozbyć się „zbędnego balastu”. Ja mu pomagałam, lecz czasem musiałam odwalić tę brudną robotę. Kilka razy, zostałam zmuszona do tego, aby zabić. Jednak nie uważałam się za kogoś złego. W rozmyślaniach przeszkodził mi dzwonek komórki. Nie spojrzałam na wyświetlacz. Odebrałam od razu.
-Kod: M, 19. Przyroda, Kątnicka- usłyszałam.
-Już wyrażałam swoje zdanie na temat tych bezsensownych, głupich kodów! Nikt nas nie podsłuchuje!- zdenerwowałam się. Staruszka siedząca obok mnie na ławce w parku, popatrzyła z przerażeniem w oczach, po czym szybkim krokiem oddaliła się. Zaśmiałam się w duchu.
-Ostrożności nigdy za wiele- odparł mój szef, uśmiechnęłam się pod nosem. Jak zwykle, był zestresowany, chociaż tylko zlecał nam misje. Wykonanie należało już do nas.
-Dlaczego akurat on?- powróciłam do naszych interesów, ale jego krótka, jedynie trzywyrazowa odpowiedź zirytowała mnie. „Los tak chciał”- mi nie wystarczyło.- I tyle?
-Tak.
-W takim razie jesteś potwornie głupi, ale już chyba kiedyś o tym wspominałam- rzekłam, po czym usłyszałam ciche chrząknięcie za plecami. Za mną stał policjant i wpatrywał się we mnie podejrzanym wzrokiem. Za jego ciałem kryła się staruszka, która jeszcze przed paroma minutami siedziała obok mnie na ławce. Uśmiechnęłam się do mężczyzny i pokazałam palcem, że już kończę rozmowę.
-Ale to ty dla mnie pracujesz. Obniżę ci pensję- zagroził.
-Już i tak za mało mi płacisz.
-To będzie jeszcze mniej.
-Złamiesz prawo człowieka.
-Ty nie jesteś człowiekiem- ze złości przygryzłam wargę. Po chwili poczułam metaliczny smak krwi w ustach. Ciało człowieka, niech to! Jednak ból, który sobie sprawiłam nieco mi pomógł.
-Jesteś tam?- usłyszałam zniecierpliwiony głos po drugiej stronie słuchawki.
-Nie.
- W takim razie oznajmiam twojej automatycznej sekretarce, że czekam na wypełnioną misję. Za każdy dzień zwłoki, wezmę sobie dziesięć procent twojej pensji- zagroził. Otworzyłam usta, aby rzec jakąś ciętą ripostę, jednak usłyszałam jedynie trzaśnięcie słuchawką i denerwujący dźwięk ogłaszający przerwaną rozmowę. Rozłączył się. Palant.

Z uśmiechem na twarzy odwróciłam się do policjanta, który nadal czekał, aż skończę rozmawiać. Jednak już teraz rozszyfrowałam kod. Dziewiętnastolatek z uniwersytetu przyrodniczego, mieszkający na ulicy Kątnickiej,  właśnie stanął mi na drodze. Przez niego miałam kolejną brudną robotę do wykonania i znowu musiałam cofnąć się na studia. Ta perspektywa mnie nie radowała. Miałam nadzieję, że to nie ja będę musiała odebrać mu życie. Popatrzyłam na policjanta, który zmarszczył brwi oraz staruszkę patrzącą na moją osobę z wyższością. Jeszcze się policzymy, pomyślałam. I właśnie wtedy…

Notka o mnie ;)

To mój drugi blog, mam nadzieję, że będzie jeszcze bardziej udany od poprzedniego.
Na początku chciałam tylko powiedzieć (raczej napisać xD), że tytuł jest nieco mylny. Rzeczywiście, będzie się zgadzał co do tematyki mojego "długiego opowiadania", jednak nie tak, jak mogą się niektórzy domyślić.
W tej historii, którą zamierzam się podzielić, wystąpi wielu bohaterów oraz (co u mnie normalne) różne nadprzyrodzone zdolności. Spróbuję zmieszać fantastykę z thrillerem, aby powstało coś budzącego trochę grozy, może kogoś przejdą jakieś dreszcze po plecach. ;)
Spróbuję, w miarę moich możliwości, pisać tak często jak się da. Gdy coś nie pojawi się od dłuższej chwili, zwracajcie mi uwagę :)
Przyjmuję do siebie miłe słowa, jak i krytykę, dlatego jedyne o co proszę, to szczerość. Jeśli ktoś już przeczyta chociaż tę krótką notatkę, a może nawet kawałek opowiadania, podajcie je dalej. Nie musicie pisać: "polecam", jeśli się nie spodobało, ale chciałabym, by moje próby pisania nie poszły na marne, a może w końcu zobaczę, że ktoś jednak zainteresował się tą opowieścią :D
Dzięki za uwagę. Chyba nikogo nie przeraziłam ? xD

Wasza Amy...