Następny rozdział jeszcze nie do końca przewiduje zdarzenia, jakie będą w kolejnych. Powiem Wam, że sama nieco się pogubiłam, i gdy ostatnio pisałam tzw. "na zapas" przyłapałam się na chyba zbyt wielkim rozmarzeniu ;D Mogę jedynie zdradzić, że wplątałam w to wątek kryminalny, nieco więcej problemów (och, bo tak kocham wszystko komplikować!), kłótnie, niespodzianki- niekoniecznie miłe. Mam nadzieję, że ten rozdział sprawi, iż nadal ktoś będzie to czytał. A może skomentuje to więcej osób? ;) Zapraszam. W komentarzach możecie też podawać linki do swoich blogów :)
********************************************************************
Rozdział 3
Jedno z aut zatrzymało się
gwałtownie przede mną, gdy przebiegałam przez ulicę. Kierowca pogroził mi palcem
i wykrzyknął kilka przekleństw, ale tym razem nie miałam ochoty do kłótni. Może
kiedy indziej odkrzyknęłabym równie obraźliwe słowa, a nawet opluła karoserię,
lecz nie dzisiaj.
Zatrzymałam
się dopiero w mieszkaniu. Stanęłam na środku holu i zaczęłam wpatrywać się we
wskazówki zegara, który wisiał naprzeciwko mnie w salonie. Jego ciche stukanie
doprowadzało mnie do szału. Ale wtedy, przypomniałam sobie ten wzrok… Wzrok Patryka, który bynajmniej nie patrzył
na mnie tak zwyczajnie jak cała reszta młodych mężczyzn. Ci rzucali mi
ukradkowe spojrzenia pełne miłości, bądź otwarcie patrzyli na mnie cali
zafascynowani i od razu zauroczeni. Oparłam się o drzwi i powoli zaczęłam
zjeżdżać plecami w dół. W ten sposób wylądowałam na podłodze. Podciągnęłam
kolana pod brodę i przez chwilę tak siedziałam.
-Co
powinnam zrobić? Och, Lena! Jaka ty jesteś głupia i naiwna! Pewnie ten chłopak
też jest z typu osób, które wszędzie szukają swych fanek, ponieważ chcą być
popularni. Na uczelni, musisz wypaść dużo lepiej od wszystkich innych
dziewczyn- mówiłam sama do siebie. Rozległo się pukanie do drzwi. Szybko
wstałam, ściągnęłam buty, poprawiłam włosy i otworzyłam. Przede mną stał Los w
asyście z Apokalipsą.- Hm, czego takiego dokonałam, że spotyka mnie zaszczyt
waszych odwiedzin?
-Słyszałam
o twojej nowej ofierze- powiedziała Apokalipsa, a ja rzuciłam Losowi groźne
spojrzenie. Pewnie wygadał już wszystkim moim znajomym. Świetnie, myślałam z
sarkazmem.
-Wybacz-
wyszeptał, ale w jego słowach czy minie nie poczułam ani odrobiny skruchy.
-Może
herbaty?- zaproponowałam. Oczywiście, odmówili. Kto chciałby wybierać się w
mini-podróż do wrzącego piekła? Tak właśnie (grzecznie) nazywaliśmy ten miły
napój. Mocno zbliżał nas w stronę piekielnych czeluści, a tych chcieliśmy
uniknąć.
-Pomóc
ci jakoś w tym zleceniu?
-Poradzę
sobie. Nie pierwszy raz działam w ten sposób. I nie pierwszy raz, będę musiała
zabić- rzekłam pewna siebie. Popatrzyli na mnie, dwoma zupełnie odwrotnymi
spojrzeniami. Apokalipsa- pełnym zrozumienia i dumy, Los- zapełnionym
niepewnością i widocznym zmartwieniem. Pożegnaliśmy się, po czym zamienili się
w chmurę dymu i zniknęli. Oczywiście, zostawiając po sobie małą kupkę popiołu.
Ech, jakże tego nie znoszę… Wzięłam miotłę i zmiotłam ten kurz.
Szybko
ruszyłam w stronę swojego pokoju. Do ręki chwyciłam pióro z czarnym atramentem
i pergamin. Napisałam krótką wiadomość o treści: „Przyślij mi książki do tego
wstrętnego Uniwersytetu”, przy czym przymiotnik opisujący uczelnię zastąpiłam
nieco gorszym słowem. Do swojego szefa nie zamierzałam zwracać się przyjaźnie.
Liścik rzuciłam w górę, poczułam podmuch wiatru, który przez chwilę targał moimi
włosami, a gdy się odwróciłam- kartki nie było. Na łóżku leżał plecak z
książkami.
-To
zaczynamy kaźń- powiedziałam i już miałam pewien plan, niekoniecznie przyjemny
dla ofiary, który mógł wypalić. Jeśli Patryk od razu zacząłby ze mną
współpracować, nie musiałabym używać mrocznych czarów, bólu czy innych nieco
bestialskich lub ściślej mówiąc- nieludzkich metod do tego, aby spełnić nadane
mi zlecenie.- Szykuj się- dodałam, ale moją uwagę zwróciło coś podejrzanego-... ***********************************
Do kolejnego wpisu ! :*
Wasza Amy...
....................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
OdpowiedzUsuńW końcu nadrabiam twoje opowiadania :) akcja się rozkręca, do następnego ;)
OdpowiedzUsuńNiczego lepszego sama bym nie wymyśliła :) Podziw :o <3
OdpowiedzUsuńDziękuję ^^ Takie słowa sprawiają, że chce się pisać <3
Usuń