sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 4

Kolejny, już 4 rozdział. Chciałam tylko powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło, gdy widzę coraz więcej wyświetleń oraz Wasze komentarze :) Mam nadzieję, że są szczere, a opowieść naprawdę się podoba. Zapraszam na kolejny wpis ! :)
________________________________
Zegar, który nagle przestał bić. Naliczyłam jedynie pięć uderzeń, a przecież było już po siódmej. Godzina dziewiętnasta rzeczywiście widniała według wskazówek, lecz czemu dzwony tak nagle umilkły? Ruszyłam w stronę salonu, a za sobą słyszałam ciche tupanie. Gdy się odwracałam, nikogo nie było. To przerażało mnie jeszcze bardziej. Los i Apokalipsa dopiero sobie poszli. Nie spodziewałam się nikogo więcej. Wtedy jednak ujrzałam twarz Patryka, która jakby znikąd pojawiła się w formie podobnej do obrazu rzucanego przez projektor, na mojej ścianie.
                -Nie złapiesz w swe sidła kogoś takiego jak ja. Nie jestem człowiekiem, lecz nie jestem też demonem- usłyszałam. Jego usta wcale się nie poruszały, ale gdy głos umilkł, jego twarz również zniknęła.
                Zostałam sama. Stałam sparaliżowana, nie wiedząc zupełnie, co się dzieje. Nie- człowiek i nie-demon, więc kto? To pytanie utwierdziło mnie w przekonaniu, by zadzwonić do szefa i dowiedzieć się, czy przypadkiem nie wplątał mnie w inne sprawy, z jakimi nie dawali sobie rady najlepsi Zmienni.
                Wykręciłam numer, a właściwie nacisnęłam klawisze na komórce. Głośnik przyłożyłam do ucha, ale odpowiadała mi głucha cisza. Nie mogłam nawet nagrać się na sekretarce, ponieważ nie otrzymałam takiej możliwości. Pełna najgorszych obaw, zadzwoniłam do Losu. On również nie odbierał. Gdy miałam ciało człowieka, nie mogłam teleportować się tak, jak moi znajomi. A gdybym, odrzuciła to ciało dłużej, niż mogę, to umarłabym, a w ten sposób nikomu nie pomogła. Wykonałam jeszcze kilka telefonów, ale za każdym razem było tak samo.
Bardzo się bałam, nie wiedziałam, co o tym myśleć. Czy wszyscy zmówili się, aby nie odbierać ode mnie telefonów? Ale dlaczego? Wzięłam szybki prysznic, przeczesałam włosy, ale tylko palcami. Pozostawiłam na nich mokry ślad. Nałożyłam maseczkę i nadal, pełna najgorszych obaw siedziałam na kanapie w salonie. Oglądałam jakiś nudny serial i w jego trakcie popijałam gorącą czekoladę. Bardzo chciałam, żeby w tej chwili pojawił się koło mnie mój przyjaciel, po czym mocno mnie przytulił.
                Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam jak na skrzydłach myśląc, że to Los. Jednak pomyliłam się. Otworzyłam, ale przede mną stała mała córka mojej sąsiadki. Popatrzyła na mnie, zrobiła wielkie oczy, krzyknęła przerażona i uciekła. Nie mogłam ruszyć się z miejsca. Dopiero po chwili zauważyłam, że nadal miałam na twarzy zieloną maseczkę. Zaśmiałam się.
                Gdy po raz drugi rozległ się dzwonek do drzwi, byłam już pewna, że to Los, chociaż sądziłam też, że może to sąsiadka, która przyszła z pretensjami, iż straszę jej dziecko. Ale to nie był nikt, kogo mogłabym się spodziewać. Na wycieraczce przed drzwiami leżała czarna koperta z dużymi drukowanymi literami: „HOMICIDA”. Jako demon szybko rozpoznałam ten język, czyli w tym wypadku łaciński oraz znaczenie słowa. Obok tej wiadomości, zauważyłam też czerwoną różę z ostrymi kolcami. Chwyciłam obie rzeczy. „Morderca”… Słowo z koperty przerażało mnie. Czułam się obserwowana, prześladowana.
                Dopiero po dwóch godzinach ktoś oddzwonił. Odebrałam. Los. Pytał mnie o powód, dla którego dzwoniłam, a gdy wszystko mu wytłumaczyłam, nie potrafił mi tego wyjaśnić. Sam okropnie się zdziwił, a mógł mi powiedzieć tylko, że słyszał o pewnych tajemniczych planach. Jedyne, co jeszcze mógł o tym dodać, to były bardzo dziwne informacje, dotyczące jakiejś inwazji demonów. O co chodziło?
                Gdy dzwony wybiły północ, skończyłam rozmowę. Wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Jutro musiałam być wyspana. Musiałam zaobserwować zachowanie Patryka, może zdradziłby mi przypadkiem, jak się znalazł w moim salonie? Miałam wiele wątpliwości, co do rozpoczęcia nauki na tej uczelni, ale wiedziałam, że nie mam innego wyjścia. Zawsze mogłam odrzucić zlecenie, jednak na to było zwyczajnie za późno. Bałam się, ale szybko stłumiłam te myśli.
                -Jesteś demonem! Jesteś Zmienną! To wystarczy, żebyś czuła się bezpiecznie, komfortowo i … dobrze.- pocieszałam samą siebie. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Przez całą noc dręczyły mnie koszmary, w których ginęłam. Lecz tym razem, naprawdę. A przecież demona, nie tak łatwo było zabić.
-Czy jeszcze zaznam spokoju?- spytałam samą siebie rano, gdy stałam przed lustrem i przygotowywałam się do wyjścia. A kiedy już szłam na autobus, zobaczyłam twarz Patryka. Stojąc na przystanku, rozmawiał ze swymi kolegami. Posłał mi nieśmiały uśmiech, ale tylko tyle. Głębia oceanu rozpłynęła się w moich oczach. Kim jesteś?- chciałam spytać, jednak przerwał mi autobus, który właśnie się zatrzymał. Poczułam uścisk na swoim nadgarstku. Odwróciłam się w stronę napastnika,  gotowa go kopnąć, ugryźć, uszczypnąć czy powalić na ziemię, ale przede mną stał…
______________________________________
Do następnego wpisu ! :)
Wasza Amy...

7 komentarzy:

  1. Te "istoty" w ciele człowieka przypominają mi postacie z "Intruza". Inspirowalas się tą książką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czytałam tej książki i nie oglądałam filmu :)
      Miło mi, że czytasz ^^

      Usuń
  2. ła! :) Ciekawe, wciągające. Bardzo fajnie napisane, miło sie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie piszesz!
    Zapraszam do mnie:rectorive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem tu po raz 3 i coraz bardziej mi się podoba, masz duży talent do pisania :)

    http://neverstopdreaminggg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń