Kolejny, już 4 rozdział. Chciałam tylko powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło, gdy widzę coraz więcej wyświetleń oraz Wasze komentarze :) Mam nadzieję, że są szczere, a opowieść naprawdę się podoba. Zapraszam na kolejny wpis ! :)
________________________________
Zegar, który nagle przestał bić.
Naliczyłam jedynie pięć uderzeń, a przecież było już po siódmej. Godzina
dziewiętnasta rzeczywiście widniała według wskazówek, lecz czemu dzwony tak
nagle umilkły? Ruszyłam w stronę salonu, a za sobą słyszałam ciche tupanie. Gdy
się odwracałam, nikogo nie było. To przerażało mnie jeszcze bardziej. Los i
Apokalipsa dopiero sobie poszli. Nie spodziewałam się nikogo więcej. Wtedy
jednak ujrzałam twarz Patryka, która jakby znikąd pojawiła się w formie
podobnej do obrazu rzucanego przez projektor, na mojej ścianie.
-Nie
złapiesz w swe sidła kogoś takiego jak ja. Nie jestem człowiekiem, lecz nie
jestem też demonem- usłyszałam. Jego usta wcale się nie poruszały, ale gdy głos
umilkł, jego twarz również zniknęła.
Zostałam
sama. Stałam sparaliżowana, nie wiedząc zupełnie, co się dzieje. Nie- człowiek
i nie-demon, więc kto? To pytanie utwierdziło mnie w przekonaniu, by zadzwonić
do szefa i dowiedzieć się, czy przypadkiem nie wplątał mnie w inne sprawy, z
jakimi nie dawali sobie rady najlepsi Zmienni.
Wykręciłam
numer, a właściwie nacisnęłam klawisze na komórce. Głośnik przyłożyłam do ucha,
ale odpowiadała mi głucha cisza. Nie mogłam nawet nagrać się na sekretarce,
ponieważ nie otrzymałam takiej możliwości. Pełna najgorszych obaw, zadzwoniłam
do Losu. On również nie odbierał. Gdy miałam ciało człowieka, nie mogłam
teleportować się tak, jak moi znajomi. A gdybym, odrzuciła to ciało dłużej, niż
mogę, to umarłabym, a w ten sposób nikomu nie pomogła. Wykonałam jeszcze kilka
telefonów, ale za każdym razem było tak samo.
Bardzo się
bałam, nie wiedziałam, co o tym myśleć. Czy wszyscy zmówili się, aby nie
odbierać ode mnie telefonów? Ale dlaczego? Wzięłam szybki prysznic,
przeczesałam włosy, ale tylko palcami. Pozostawiłam na nich mokry ślad. Nałożyłam
maseczkę i nadal, pełna najgorszych obaw siedziałam na kanapie w salonie. Oglądałam
jakiś nudny serial i w jego trakcie popijałam gorącą czekoladę. Bardzo chciałam,
żeby w tej chwili pojawił się koło mnie mój przyjaciel, po czym mocno mnie
przytulił.
Usłyszałam
dzwonek do drzwi. Pobiegłam jak na skrzydłach myśląc, że to Los. Jednak pomyliłam
się. Otworzyłam, ale przede mną stała mała córka mojej sąsiadki. Popatrzyła na
mnie, zrobiła wielkie oczy, krzyknęła przerażona i uciekła. Nie mogłam ruszyć
się z miejsca. Dopiero po chwili zauważyłam, że nadal miałam na twarzy zieloną
maseczkę. Zaśmiałam się.
Gdy
po raz drugi rozległ się dzwonek do drzwi, byłam już pewna, że to Los, chociaż
sądziłam też, że może to sąsiadka, która przyszła z pretensjami, iż straszę jej
dziecko. Ale to nie był nikt, kogo mogłabym się spodziewać. Na wycieraczce
przed drzwiami leżała czarna koperta z dużymi drukowanymi literami: „HOMICIDA”.
Jako demon szybko rozpoznałam ten język, czyli w tym wypadku łaciński oraz znaczenie
słowa. Obok tej wiadomości, zauważyłam też czerwoną różę z ostrymi kolcami. Chwyciłam
obie rzeczy. „Morderca”… Słowo z koperty przerażało mnie. Czułam się
obserwowana, prześladowana.
Dopiero
po dwóch godzinach ktoś oddzwonił. Odebrałam. Los. Pytał mnie o powód, dla
którego dzwoniłam, a gdy wszystko mu wytłumaczyłam, nie potrafił mi tego
wyjaśnić. Sam okropnie się zdziwił, a mógł mi powiedzieć tylko, że słyszał o
pewnych tajemniczych planach. Jedyne, co jeszcze mógł o tym dodać, to były
bardzo dziwne informacje, dotyczące jakiejś inwazji demonów. O co chodziło?
Gdy
dzwony wybiły północ, skończyłam rozmowę. Wzięłam szybki prysznic i poszłam
spać. Jutro musiałam być wyspana. Musiałam zaobserwować zachowanie Patryka,
może zdradziłby mi przypadkiem, jak się znalazł w moim salonie? Miałam wiele
wątpliwości, co do rozpoczęcia nauki na tej uczelni, ale wiedziałam, że nie mam
innego wyjścia. Zawsze mogłam odrzucić zlecenie, jednak na to było zwyczajnie
za późno. Bałam się, ale szybko stłumiłam te myśli.
-Jesteś
demonem! Jesteś Zmienną! To wystarczy, żebyś czuła się bezpiecznie, komfortowo
i … dobrze.- pocieszałam samą siebie. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Przez całą noc
dręczyły mnie koszmary, w których ginęłam. Lecz tym razem, naprawdę. A przecież
demona, nie tak łatwo było zabić.
-Czy jeszcze zaznam spokoju?- spytałam samą siebie
rano, gdy stałam przed lustrem i przygotowywałam się do wyjścia. A kiedy już
szłam na autobus, zobaczyłam twarz Patryka. Stojąc na przystanku, rozmawiał ze
swymi kolegami. Posłał mi nieśmiały uśmiech, ale tylko tyle. Głębia oceanu
rozpłynęła się w moich oczach. Kim jesteś?- chciałam spytać, jednak przerwał mi
autobus, który właśnie się zatrzymał. Poczułam uścisk na swoim nadgarstku.
Odwróciłam się w stronę napastnika, gotowa
go kopnąć, ugryźć, uszczypnąć czy powalić na ziemię, ale przede mną stał…______________________________________
Do następnego wpisu ! :)
Wasza Amy...
Te "istoty" w ciele człowieka przypominają mi postacie z "Intruza". Inspirowalas się tą książką?
OdpowiedzUsuńNie, nie czytałam tej książki i nie oglądałam filmu :)
UsuńMiło mi, że czytasz ^^
ła! :) Ciekawe, wciągające. Bardzo fajnie napisane, miło sie czyta :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńFajnie piszesz!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:rectorive.blogspot.com
widać talent ! <3
OdpowiedzUsuńJestem tu po raz 3 i coraz bardziej mi się podoba, masz duży talent do pisania :)
OdpowiedzUsuńhttp://neverstopdreaminggg.blogspot.com