czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 7

Hej! Oto kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się spodoba. Rozpoczęłam w nim akcję sensacyjną, chociaż może nie do końca :D Życzę miłego czytania oraz czwartku, piątku i weekend'u :) Następny rozdział dam najprawdopodobniej w niedzielę ;) Swoje zdanie i opinie wyrażajcie w komentarzach niżej :)
Wasza Amy...
___________________________________
Nie dokończyłam tej myśli. Usłyszałam przeraźliwy huk z kuchni. Czym prędzej wybiegłam z salonu, po drodze strącając pilota na podłogę. Na samym środku pomieszczenia leżała rozbita szklanka. Zobaczyłam ją jednak za późno, aby stanąć w miejscu. Poczułam pieczenie. Jeden ze szklanych odłamków wbił się prosto w moją gołą stopę. Syknęłam z bólu.
Ostrożnymi krokami podeszłam do szafki, z której wyciągnęłam zmiotkę i szufelkę, po czym zebrałam wszystkie szklane okruchy. W razie czego, ranę przemyłam wodą utlenioną i założyłam kapcie.
-Dlaczego ta szklanka spadła?- zastanawiałam się na głos. Zaledwie godzinę temu myłam naczynia, a wszystkie starannie powkładałam do suszarki nad zlewozmywakiem. Rozejrzałam się wokoło, chcąc znaleźć sprawcę tego zamieszania, ale zauważyłam jedynie tajemniczą kartkę leżącą na stole. Wzięłam ją do ręki i rozwinęłam. Od razu rozpoznałam to, że treść została napisana atramentem, ale skąd ktoś miał czerwony? I znowu otrzymałam to samo słowo, co kiedyś: „HOMICIDA”.
Nastał wieczór. Nie mogąc zasnąć, ubrałam dres oraz sportową kurtkę i adidasy, po czym wyszłam z mieszkania, aby nieco pobiegać. Było już po zmroku, ale nie bałam się. Nie miałam, czego. Zostałam świetnie wyszkolona do tego, aby obronić się przed napastnikiem.
Po półgodzinnym biegu zatrzymałam się, żeby nieco ochłonąć. Stanęłam koło baru i kawiarni w centrum miasta. O dziwo, było zupełnie pusto! Odetchnęłam parę razy i postanowiłam już wracać. Jednak coś nie dawało mi spokoju. W mieście nigdy nie było aż tak cicho. Niepewnie rozejrzałam się wkoło siebie, ale nie znalazłam niczego podejrzanego. Dopiero po chwili poczułam lekkie uderzenie w głowę. Zamroczyło mnie. Ostatnie co czułam, to szuranie moimi własnymi nogami o szorstką jezdnię. A ostatnie co słyszałam, to dziwne męskie głosy, których nie potrafiłam rozpoznać.
******
-Musieliście ją od razu uderzyć?!- usłyszałam gniewny krzyk.
W ustach miałam zupełnie sucho, trochę brakowało mi tlenu. Uduszenie oraz utonięcie- to były jedyne i dwa najprostsze sposoby na zabicie demona, takiego jak ja. Nie mogłam otworzyć oczu. Ktoś zakrył mi je czarną chustką. Bałam się, ale próbowałam nadal udawać, że wciąż jestem nieprzytomna.
-A mieliśmy inne wyjście?!- usłyszałam drugi głos, w którym wyczułam nieodpartą chęć do kłótni, a może i nawet wywołania bójki.
-Zabiłaby nas- kolejny obcy głos rozległ się w mojej głowie. Cały czas pulsowała z bólu. Ból po tak mocnym uderzeniu nie miał minąć zbyt szybko. Pewnie też nabili mi niezłego guza…
-Mogliście zaryzykować- syk pełen pogardy i kpiny wyrwał się z jednego z męskich gardeł.
-Nie gorączkuj się tak, stary! Najważniejsze było, żeby nikt nas nie zauważył. Tego jej stukniętego przyjaciela również musimy się pozbyć. Ktoś dał mu cynk o inwazji demonów.
-Na jego stratę się zgadzam, jednak jej macie nawet nie dotykać- zagroził znajomy mi głos.
-Za późno!- głośny i obleśny rechot rozniósł się po pomieszczeniu. Wzdrygnęłam się. Co oni mi zrobili?! Byłam zrozpaczona i miałam ochotę wyrwać się z tego odrętwienia i zabić ich wszystkich.
-Adam! Zobacz, czy już nie śpi- jeden z poprzednich mężczyzn ponownie się odezwał. Był nim ten, który mówił jako drugi. Pewnie zauważył moje wzdrygnięcie i postanowił to sprawdzić.
Wystraszyłam się. Jakie mieli sposoby, aby sprawdzić czy nadal śpię? A może od razu chcieli mnie obudzić jakimiś nieludzkimi metodami? I w ogóle: gdzie byłam? Kim oni byli? Czego chcieli? Głowa bolała mnie coraz bardziej. Zaczęłam wolniej oddychać, aby chociaż spróbować dać im wskazówki do mojego dalszego braku przytomności. Chciałam nawet wstrzymać oddech, jednak to sugerowałoby śmierć, a jej nie mogłam udawać.
-Chyba już wstała- usłyszałam nieco radosny głos, w jakim nie kryła się bynajmniej radosna nuta z powodów, które byłyby dla mnie szczególnie miłe.
-Chyba?! Sprawdź to dokładnie, głąbie!- w tonie, jakim wymówił, nie usłyszałam niczego innego jak szyderstwa i lekkiego strachu.
Poczułam wtedy coś niewyobrażalnie nieprzyjemnego. Jeden z porywaczy dotknął mojego policzka i przesuwał dłoń w dół. Powoli, powoli, aż doszedł do szyi. Chciałam go uderzyć, ale związanie ograniczało moje ruchy. Dmuchnął w moją twarz, a gdy poczułam na niej dziwny żar, jakiego nigdy nie sprawiały z ust takie demony, jak ja, zdziwiłam się. Było to na tyle nieprzyjemne, że odwróciłam głowę w drugą stronę. Popełniłam wielki błąd.
-Ha! Nie śpi!- radosny głos mężczyzny, który sprawdzał mój stan, rozległ się po pomieszczeniu. Jego słowa powtarzało echo. Wziął dłoń z mojej twarzy, ale po chwili ktoś mnie  uderzył, w stylu przyjacielskiego klepnięcia w plecy, jednak bardziej bolesnego.
-To możemy zacząć operację: INWAZJA- jego głos odbijał się w mojej głowie, powodując okrutny ból. Usłyszałam ciche kroki zwrócone w moją stronę. Przestraszyłam się. Spróbowałam machnąć nogą, aby kopnąć napastnika, jednak związane kończyny spowodowały tylko pochylenie krzesła. O mało nie upadłam.
-Rybko, nie rzucaj się tak- rozkazał mi. Jego oddech był nie tylko nieświeży, ale również bardzo gorący.
Poczułam podmuch powietrza. Niezwykle stęchłego powietrza. Uderzyło w moje nozdrza, a ja gwałtownie chwyciłam więcej tlenu. Zrobiło mi się trochę zimno. Nie mogli przecież mnie ochłodzić! To było niebezpieczne! Po chwili  ściągnęli chustkę z moich oczu. Próbowałam przyzwyczaić swój wzrok, aby ocenić, kim są moi napastnicy. Niestety, poprzedni uścisk był nieco za mocny i wciąż widziałam za mgłą. Miałam przywiązane ręce i nogi do jakiegoś drewnianego krzesła.
 Wreszcie oczy mogły wychwycić poszczególne rzeczy, które znajdowały się najbliżej mnie. Odwróciłam wzrok w stronę mężczyzn, ale właśnie wtedy…

2 komentarze:

  1. Ten blog coraz bardziej mnie wciąga! Bardzo fajnie i ciekawie piszesz ;)
    Czekam na next'a :*
    Ps. Jakbyś mi podpisała była bym mega szczęśliwa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że kogoś to wciągnęło ^^
      Dziękuję za komplementy- to duża motywacja do dalszego pisania ;)

      Usuń